Jak Zadbać o Kondycję Zimą

Wreszcie mamy zimę. Pierwsze dni słońca aż zapraszają, aby się rozruszać. Czas obudzić się z zimowego snu, pomyśleć o swoim zdrowiu, kondycji. I zmianach. Na lepsze oczywiście. Budząca się przyroda wywołuje przypływ pozytywnych myśli, chęć zrobienia czegoś więcej.

Może fryzjer i nowa fryzura, może stylista, może weekendowy wypad do SPA. A może po prostu trochę by poćwiczyć.

Koniec końców trzeba też będzie wyciągnąć wiosenno-letnie ciuchy i zobaczyć, jak pasują. Jak znam życie, wiele osób (w tym ja sam) znajdzie jakąś fałdkę tam, gdzie wolałoby jej nie znaleźć. Nawet mój trener – osoba, która poświęciła ponad trzydzieści lat regularnym treningom (5 – 7 w tygodniu) narzeka, że poszerzył mu się obwód pasa. Jak to usłyszałem, to mało nie pękłem ze śmiechu, widząc odznaczające się mięśnie na jego brzuchu. Ja nie mam takiej budowy. Zimą jak przyzwoity niedźwiadek zbieram tłuszczyk.

I wiosną coś trzeba z nim zrobić. Recepta jest jedna: trzeba się zabrać do pracy, żeby latem przyciągać męskie/damskie spojrzenia (niepotrzebne skreślić). No bo kto nie lubi, jak nań patrzą z zainteresowaniem. Ja tam lubię.

O konsekwencji w ćwiczeniu, i konieczności regularnych treningów pisałem w innym artykule (patrz: Fitness – dbałość o sylwetkę, kondycję) i tam zapraszam.

Co więc robić. Naszym celem jest zdrowie, dobre samopoczucie i ładny wygląd. Jak ktoś ma czas i samozaparcie (a zakładam, że takich osób będzie wiele), czas pójść do sprawdzonego klubu na aerobic, ABC, TBC, fat-burning, pilates i co tam jeszcze wymyślono.

Dobra jest siłownia, o ile trenuje się wytrzymałość siłową: małe i średnie obciążenia, 15 do maksymalnie 25 powtórzeń w serii lub trening obwodowy, czyli ćwiczenia na różne grupy mięśniowe bez przerw odpoczynkowych w trakcie obwodu.

Cudowne są moje ukochane sztuki walki, ale nie każdemu pasuje dość rygorystyczny trening i możliwość zostania poobijanym. Niektórzy chwalą sobie jogę, ale na efekty przyjdzie tu poczekać.
Można także ćwiczyć domowym sposobem. To także jest cenne i może przynieść rezultaty, o ile będziemy konsekwentni. Trzeba przygotować miniplan treningowy (naprawdę zajmie to 30 minut, żeby wyznaczyć cele ćwiczeń i zastanowić się, jak realnie je osiągnąć). I zaczynamy.

Czy wybierzemy biegi, jazdę na rowerze, rolkach czy ćwiczenia siłowe, ważne jest, aby stopniowo i rozsądnie zwiększać długość ćwiczeń i tempo/ilość powtórzeń. Przed każdą aktywnością konieczna jest rozgrzewka, o której często się zapomina. 12 – 15 minut sprawia, iż nasze ciało jest gotowe do wysiłku i mniejsza jest szansa złapania kontuzji. Tak samo po każdym treningu warto jest poświęcić chwilę na rozciąganie i rozluźnienie mięśni.

Bieganie: najważniejszą chyba kwestią w przypadku biegania są dobre buty z żelową wkładką, przykładowo firmy Asics. Proponuję biegać w parkach, laskach, a nie wzdłuż ulic, gdzie stężenie tlenku ołowiu jest najwyższe. Początkowo należy utrzymywać spokojne tempo i nie szarżować, po jakimś czasie można zacząć biegać interwałami (szybciej, wolniej, 100 metrów sprintem, znów wolniej, wbiec pod górkę itp.).

Ćwiczenia mięśni brzucha. Jeśli zależy nam na ładnie wyglądającym brzuchu, polecić można tzw. “6 Wadera” – dokładnie rozpisany codzienny trening na mięśnie brzucha. Dodatkowo warto ćwiczyć dolne partie brzucha, najczęściej zapominane i najtrudniejsze do wyćwiczenia. Jedna uwaga do ćwiczeń brzucha. Wszelkie aktywności należy wykonywać bardzo dokładnie, w spokojnym tempie, nie szarpiąc. Mamy być zdrowi, a nie nadwyrężyć kręgosłup.